Pozwoliłem sobie...Niepewnie...Dotknąć włosów Twych
Odgarnąć...Utonąć w czasie w ciągu kilku chwil
Przytuleni, w objęciach ukryci, spletliśmy sie palcami
Chroniłaś przed rzeczywistością i zimnymi porankami
Bezmyślnie...Ciepło...Spokojnie...
Całuję w skroń, głaszczę po głowie
Odrobina fascynacji, wszystko i My sami...
Ciepło, cieplej...Czy to miłość jest między nami?
Biegnę...Pojawiasz się sie Ty w bezkresie ciemności
Oddajesz spojrzenie, chwytasz za rękę, fala radości
Świt nie pojawi się prędko, więc biegnijmy daleko
Stajemy zapomniani, tulisz się...Znów ciepło...
Już ciekawość pyta, co dalej?
Pocałunek...? Czy usta znajdą wspólną drogę?
Zastygniemy...? Czy moja dłoń zawsze Cię trzymać może?
Spojrzenia zgasną...? A serce odpowie...?
Już wiem, że tego się nigdy nie dowiem...
Jutro wieczorem znów będę myślał, że to wiem...
Choć się dobrze nie zaczęło, tak szybko się skończyło
Wstaję... Słońce znów mnie obudziło...
Podoba mi się dobór słów, rytm, emocje...