Rozmawiałem z Twoją szminką
Obserwowałem szalik, czapkę i rękawiczki
Tylko ona dotykała Twoich ust
Tylko on całował obojczyk
Tylko ona głaskała włosy
Tylko one ucieszone z objęć Twych dłoni
Krzyczałem na kubek z kawą
Chowałem koc, którym przykrywałaś ciało
Przeklinałem bieliznę czarną
Znów nasłuchiwałem
Jak płyta się przechwala
Nawet jak książka drżała
Bo Ty! Ją słuchałaś
Bo Ty! Na nią patrzałaś
Kolczyki złowrogo się uśmiechały
Nogawki w kłótni trwały
Który do ucha więcej szepnie słów
?
Która lepiej leży na jednym z ud
?
Pobiłem się z dywanem i skarpetkami
Prosiłem i błagałem fotel
Tylko on i one muskały Twe stopy
Tylko on objął ramionami
Tylko Ty! Tego nie zauważyłaś
Tylko Ty! Mnie nie założyłaś
Cały wiersz jest pozostawiony w lekkim niedomówieniu. Nie mówi w prost, że podmiot chciałby być każdą z tych rzeczy. I to było świetne. Końcówka mówi to co czytelnik wiedział od początku. I przez to moim zdaniem psuje klimat i daje taką banalną "oczywistą oczywistość".
Aczkolwiek jestem pod wrażeniem i naprawdę należą się gratulacje za ten tekst.
;]
mam dreszcze
wystarczy?